| Historia
Teren na którym leży dzisiejsza gmina
Igołomia-Wawrzeńczyce to obszar zamieszkiwany już w
pradawnych czasach. Pierwsi osadnicy przybyli tutaj z
południa w epoce neolitu - ok. 6000 lat p.n.e. Wyposażenie
grobów popielicowych, kości, amfory, skorupy, naczynia
ceramiczne, ozdoby i narzędzia pracy ludzi sprzed 5
tysięcy lat można zobaczyć w pracowni archeologicznej
Polskiej Akademii Nauk, która mieści się w klasycystycznym
pałacu w Igołomi.
Wzdłuż lewobrzeżnego tarasu Wisły, stwierdzono liczne
ślady intensywnej działalności człowieka z późnej fazy
okresu przedrzymskiego oraz rzymskiego. Ślady te w
pozostałości osad stwierdzono m.in. Mogiła, Pleszów,
Igołomia, Wawrzeńczyce. Występowały one prawie zawsze nad
brzegami rzek, stwierdzono, że często na terenie
odznaczającym się naturalnymi walorami obronnymi jak w
Igołomi. Rozmieszczenie osadnictwa świadczy o znacznej
gęstości zaludnienia. Część osad była zamieszkiwana
nieprzerwanie do późnego okresu lateńskiego, późny okres
rzymski czyli przez około 500 lat. Podstawowym zajęciem
ludności było rolnictwo, poświadczają to znaleziska roślin
uprawnych oraz narzędzi rolnych, żniwnych i innych
związanych z produkcją rolną.
W związku z rozwojem metalurgii żelaznej używano już
wówczas w tych okolicach szeregu narzędzi rolniczych:
radlice, sierpy, półkoski, a także kamienne żarna obrotowe
do przemiału zboża.
Stopniowy postęp w rolnictwie wyrażał się
doskonaleniem narzędzi przy wprowadzaniu nowych upraw,
poprawienie jakości i obfitości zbiorów. Znaczną rolę
odgrywała hodowla zwierząt domowych, chów bydła i koni,
zwierząt sprzężających przyczynił się do lepszej
organizacji pracy. Podstawowym dla wytwórczości metalowej
surowcem była ruda żelaza, która występowała niekiedy w
pokładach miejscowych np. w Igołomi. I dlatego też na tym
terenie odkryto piece do wytapiania tych rud tzw. Dymarki
z I-II wieku naszej ery. Składały się one z kulistej jamy
dolnej i okrągłego przekroju kominka u góry. Wyroby były
wysokiej klasy technicznej, wzory czerpano z wytwórni
rzymskich prowincji. Bardzo rzadkie są znaleziska
narzędzi, którymi posługiwano się przy wytwórczości
metalurgicznej, odnaleziono zaledwie jeden młotek.
Ówcześni kowale-hutnicy byli zapewne rzemieślnikami
zawodowymi. W Zofipolu i w Wawrzeńczycach odkryto ślady
Celtów. Przybyli do Małopolski najpierw w celach
pokojowych, reprezentowali wysoki poziom cywilizacji.
Dzięki nim miejscowa ludność zaznajomiła się z szeregiem
zdobyczy i udoskonaleń technicznych w zakresie
wytwórczości rzemieślniczej (kowalstwo, hutnictwo,
kołodziejstwo, bednarstwo, garncarstwo) oraz rolnictwa.
Największy rozwój osadnictwa na tym terenie przypada
jednak na okres rzymski. W tym czasie w strefach
produkcyjnych osad rolniczych wytapiano ceramikę.
Igołomski ośrodek produkcji ceramiki "siwej" toczonej na
kole ciągnął się wąskim pasem na przestrzeni co najmniej
kilku kilometrów, obejmując kompleks wielkopiecowych
wytwórni. Odkryte piece można datować na stulecia III-IV
wieku. Udało się wykazać, że nie były one użytkowane
równocześnie, lecz w mniejszych zespołach w poszczególnych
stuleciach. Największe nasilenie produkcji miało przypadać
na połowę III w. N.e. Odkryte w Zofipolu piece należą do
typu wziemnych prostych z zarazem kopulastych. Ten rodzaj
Celtowie przejęli od Greków i przenieśli na nasze ziemie.
Ceramika, którą wypalano w piecach igołomskich jest
starannie wykonana na kole garncarskim i ma kolor
najczęściej siwy (stąd nazwa). Znajduje się także, ale
rzadko naczynia koloru brązowego, czarnego i białawego w
różnych odcieniach. W tym wielkim ośrodku produkcji
wyrabiano zasadniczo dwa rodzaje ceramiki. Pierwszy
częściej spotykany, to naczynia szorstkie wykonane z gliny
tzw. chudej zawierającej domieszkę najczęściej
gruboziarnistego piasku a nawet żwirku. Była to ceramika
kuchenna, służąca zapewne do gotowania potraw. Drugim
rodzajem jest ceramika gładka wykonana z gliny tłustej tj.
bez domieszki piasku. Ten rodzaj ceramiki jest specjalnie
gładzony na całej powierzchni, a także często zdobiony
ornamentem gładzonym.
Ośrodek igołomski wytwarzał tak dużą ilość towaru, że
był on z pewnością przedmiotem handlu, gdyż ludność
miejscowa choćby nawet bardzo liczna nie była go w stanie
zużyć. Dzięki położeniu nad brzegami Wisły istniała łatwa
droga wodna dla transportu w większych ilościach tak
kruchego a ciężkiego towaru jakim była ceramika. O tym, że
ceramika była przedmiotem handlu może świadczyć odkrycie
wielkiej liczby ceramiki siwej typu igołomskiego w Złotej
pod Sandomierzem oraz występowanie podobnej ceramiki w
miejscowościach w pobliżu Wisły poniżej Igołomi.
Archeolodzy oceniając ogólnie wyroby igołomskiego ośrodka
ceramicznego stwierdzają, że posiadały one charakter
użytkowy (do celów gospodarczych i nekropolicznych),
odznaczały się znaczną różnorodnością form. Pod względem
technicznym stały one na bardzo wysokim poziomie. Ówcześni
mieszkańcy Igołomi to słowiańscy garncarze, którzy swą
umiejętność zawodową zdobyli podczas pobytu w granicach
imperium rzymskiego, nie można też wykluczyć, że Igołomia
stanowiła faktorię rzemieślników rzymskich.
W II połowie V wieku n.e. nastąpił prawdopodobnie
upadek kultury w granicach imperium rzymskiego. Upadek
ośrodka ceramicznego nie oznaczał upadku osady, dowodzą
tego wykopaliska.
Wczesnośredniowieczna Igołomia była osadą typu
wiejskiego nastawioną na pewien określony typ produkcji.
Stwierdzono tu pozostałości budynków mieszkalnych, w
których natrafiono na otwarte ogniska utworzone z kamieni
oraz kopułkowate piece piekarskie lub kuchenne. Obiekty
mieszkalne były rozlokowane na płaszczyźnie terenu, gdy
tymczasem obiekty gospodarcze i produkcyjne na jego stoku.
Przemawiały za tym bliskość wody dla przeróbki rudy
darniowej oraz względy bezpieczeństwa.
Tak więc w wyniku badań archeologicznych
przeprowadzonych wzdłuż lewobrzeżnej Wisły na odcinku od
Igołomi po rzekę Szreniawę natrafiono na ślady
wczesnośredniowiecznego osadnictwa. Miejscowości na tym
odcinku a przede wszystkim Igołomia leżą na obszarze
niezwykle urodzajnym . Nic też dziwnego, że obszar ten był
gęsto zaludniony od najdawniejszych czasów, znalazł tu
bowiem człowiek nadzwyczaj dogodne warunki dla swojej
działalności. Odpowiedni do obrony teren, niezwykle
urodzajna gleba, duża arteria wodna, a zarazem
komunikacyjna - Wisła; oto czynniki, które zachęcały
człowieka do osiedlania się na tym terenie.
Historia Igołomi
Wieś Igołomia istniała jako Igołomia Mała (dzisiejsze
Zofipole), będąca własnością kustodii św. Floriana w
Krakowie oraz Igołomia Wielka - własność rycerska.
Mieszkańcy tych ziem nieprzerwanie przez stuleci
utrzymywali kontakty z królewskim miastem Krakowem. Wożono
tam i sprzedawano płody rolne, przywożono wytwory
krakowskiego rzemiosła oraz towary krakowskich i obcych
kupców. Ziemie te przynosiły dochody właścicielom,
mieszkańcy żywili Kraków, ale i z Krakowa żyły położone
przy trakcie nadwiślańskim wioski. Kroniki, spisy i
inwentarze od XV do XVIII wieku wykazują że wzdłuż traktu
znajdowały się liczne karczmy z wyszynkiem i
noclegowniami, młyny, kuźnie, łaźnie, browary i gorzelnie,
rogatki do pobierania myta (Cło i Wawrzeńczyce), a także
przystanie na Wiśle dla galar i flisu, oraz punkty
przeprawowe przez Wisłę. Rachunki dworu królewskiego z lat
1388 - 1420 wymieniają częste pobyty (gościnne) królowej
Jadwigi, Władysława Jagiełły na mszach w kościele i
posiłkach w dworze biskupim w Wawrzeńczycach lub karczmie
i na plebani w Igołomi. W XVIII wieku wieś była własnością
Akademii Krakowskiej. Dzięki temu, że Igołomia była jedną
ze wsi stanowiących uposażenie Uniwersytetu Krakowskiego
znalazła się na kartach historii. Dobrze prosperujący
folwark zabezpieczał materialnie działalność uniwersytetu
. Ze swej strony uniwersytet prowadził działalność
oświatową: powstanie szkoły, a studenci z Igołomi mogli
wstępować na studia bez wpłaty czesnego.
Znacząca data to rok 1794 - pobyt wojsk Tadeusza
Kościuszki na tym terenie.
W Igołomi nocował na 26 czerwca 1794 roku Tadeusz
Kościuszko, ciągnący wraz z armią powstańczą na Połaniec.
Pod Racławicami Jan Ślaski (generał mianowany przez T.
Kościuszkę) dowodził całością kosynierów 4 kwietnia 1794
r. pokonując Rosjan pod Racławicami, w dużym stopniu
dzięki bohaterskiemu atakowi kosynierów na baterie
armat, z których 1/7 pochodziła z wiosek dzisiejszej gminy
Igołomia-Wawrzeńczyce, bo tylu przyprowadził Jan Ślaski ze
swoich dóbr: Rudna Górnego, Średniego, Dobranowic,
Poborowic i z majątków sąsiadów, z całą pewnością byli też
rekruci z Wawrzeńczyc, Złotnik, Igołomi.
Również Powstanie Styczniowe zapisano w dziejach
Igołomi. 5.08.1863r. doszło do bitwy na polach
czernichowskich koło Igołomi. Polegli w czasie bitwy
powstańcy pochowani są na igołomskim cmentarzu a ich
pamięć uczczono pomnikiem.
Igołomia to miejsce urodzenia Adama Chmielowskiego - brata
Alberta,
|
Święty Brat
Albert – Adam Chmielowski
Adam Chmielowski przyszedł na
świat w podkrakowskiej Igołomi (gmina
Igołomia-Wawrzeńczyce, powiat krakowski), wiosce
położonej przy drodze z Krakowa do Sandomierza,
20 sierpnia Roku Pańskiego 1845, jako syn
Wojciecha i Józefy z Borzysławskich. Chrzest „z
wody” odbył się 26 sierpnia w kościele
parafialnym w Igołomi. Rodzina Chmielowskich
wywodziła się ze starego szlacheckiego rodu,
pieczętującego się herbem Jastrzębiec. W chwili
narodzin pierworodnego syna, ojciec Adam
zajmował stanowisko naczelnika Komory Celnej w
Igołomi, położonej około 30 km od Krakowa, wtedy
należących do Imperium Rosyjskiego Romanowów.
Przyszły święty urodził się zatem jako poddany
cara Mikołaja I. Matka Adama, Józefa Wincentyna
Marianna z domu Brzysławska, odznaczała się
niespotykanym taktem, dobrocią i pogodnym
usposobieniem. Posiadała niezwykłe zdolności do
rysunku i haftu. W rok po urodzeniu Adama,
ojciec przeniesiony został na naczelnika Komory
Celnej w Słupcy.
Pierworodny Chmielowskich został
ochrzczony w wieku dwóch lat w kościele
Najświętszej Panny Maryi w Warszawie. Dano mu
imiona : Adam Hilary Bernard. Wedle tradycji
rodzice Adama zaprosili do udziału w ceremonii
chrzcielnej żebraków, aby wraz z rodzicami
chrzestnymi trzymali dziecko do chrztu, ażeby w
ten iście magiczny sposób „ściągnąć na nie z
niebios błogosławieństwo ubogich”. Nie
wiedzieli, że w przyszłości Adam zostanie
prawdziwym ojcem ubogich.
Niebawem na świat przyszło
Adamowe rodzeństwo: 9 listopada 1848 roku
urodził się Stanisław Teodor, a 17 stycznia 1851
roku Marian Antoni Józef. W tym czasie ojciec
Adama wydzierżawił w okolicach Wielunia
posiadłość ziemską Czernice. To tutaj w starym
dworku sielskie dzieciństwo spędzał przyszły
święty. Dziecko było chorowite i pełna wiary
matka ślubowała Bogu, że jeśli pierworodny syn
zostanie uzdrowiony, odbędzie z nim pielgrzymkę
do cudownego mogilskiego Pana Jezusa. Dnia 15
września – zatem z oktawie Podwyższenia Krzyża
Pańskiego – dopełniła ślubowania, dziękując za
dar uzdrowienia Opatrzności Bożej. Do dworku -
z Mogiły – wróciła z małym mniszkiem, w owym
czasie istniał bowiem zwyczaj, iż w podzięce
Bogu za uratowanie dziecka, ubierano go w
zakonny habit, w tym przypadku cysterski. Nikt
nie przypuszczał, że owe rezolutne i nadzwyczaj
mądre dziecko po latach inny habit przybierze.
Niebawem chłopiec – zaledwie
wówczas ośmioletni – przeżyje śmierć ojca. Matka
Józefa Chmielowska chcąc zapewnić dzieciom
wykształcenie sprzedała majątek, pożyczyła od
matki pieniądze i zakupiła kamienice w
Warszawie. W Warszawie Adam ukończył szkołę
powszechną. Po czym rozpoczął edukację w
gimnazjum realnym. Po ukończeniu pierwszej klasy
gimnazjum – zmarła mu matka. Osieroconymi
dziećmi zajęła się ciotka Petronela Chmielowska
(siostra ojca). Adam wyrósł na wspaniałego
kolegę, urzekającego wszystkich urodą, wiedzą i
niespotykanym wdziękiem małego chłopca stał się
dorosłym mężczyzną, gotowym poświęcić życie dla
Ojczyzny.
W latach 1861 - 63 r. studiował
w Instytucie Rolniczo-Leśnym w Puławach.
Tymczasem w Warszawie i
Królestwie Polskim wrzało: młodzi ludzie, ich
dziadkowie i rodzice wierzyli w powstanie wolnej
Polski, dzięki zbrojnemu powstaniu przeciw
Rosji. Studenci uformowali oddział Puławiaków,
do których przystał Adam Chmielowski. Miał
wówczas osiemnaście lat. Chrzest bojowy
przeszedł pod Kozienicami. 17 marca pomiędzy
miejscowościami Chroberz z Zagością wojska
rosyjskie zaatakowały odział Mariana
Langiewicza, pod którym służył Chmielowski.
Langiewicz został internowany a powstańcy
rozbrojeni i internowano ich w Krakowie.
Adam wrócił do walki zbrojnej z
Rosjanami. Walczył w okolicy Wawrzyna, Czarny,
Melchowa. Pod Melchowem – 30 września doszło do
ostrej potyczki z Rosjanami, jako że wieś
znajdowała się w rękach Moskali, powstańcy zaś
mieli oparcie w okolicznych lasach. Adam
sprawował się nadzwyczaj dzielnie. Nagle – co
podkreślali bezpośredni świadkowie – konia Adama
rozszarpał rosyjski granat, raniąc Adama lewą
nogę; zaczęła mocno krwawić. Rosjanie wygrali
bitwę. Adamowi nogę musiano amputować „na
uśmierzenie bólu” dano mu tylko cygaro, które
przy piłowaniu nogi połknął. Cudem uratował się
od kary śmierci czy zsyłki na sybir.
W maju roku 1864 Chmielowski
znalazł się w Paryżu, bez jakichkolwiek środków
do życia. Dzięki skromnemu zasiłkowi nabył
protezę, która na ówczesne czasy była szczytem
ortopedycznej techniki. Lekka i znakomicie
przylegająca do nogi. Mógł swobodnie chodzić i
to bez laski, ba, nawet tańczyć i jeździć na
łyżwach.
W roku 1865 władze rosyjskie
ogłosiły amnestię dla powstańców Adam powrócił
do Warszawy i zapisał się do Szkoły Sztuk
Pięknych, do klasy rysunku i szkicowania. Władze
rosyjskie zamknęły jednak Akademię Sztuk
Pięknych i Chmielowski najpierw wyjechał do
Gandawy, potem na krótko zatrzymał się w Paryżu,
a następnie zaczął się kształcić w monachijskiej
Akademii Sztuk Pięknych, gdzie zastał
przyjaciół: Maksymiliana i Aleksandra
Gierymskich, Józefa Brandta, Stanisława
Witkiewicza, Leona Wyczółkowskiego. W Monachium
Adam rozkoszuje się życiem. Przy czarnej kawie ,
którą wręcz uwielbia, wiedzie dysputy o roli
sztuki i jej znaczeniu dla narodu. A wszystko w
oparach dymu papierosowego kolejnych lampek
wina , czy halb piwa. Kocha życie!
16 września 1874 roku umiera w
Monachium Maksymilian Gierymski. Był to dla
wrażliwego Adama wstrząs. Na pogrzebie były
zaledwie trzy osoby; w tym Chmielowski. Śmierć
przyjaciela pozwoliła Adamowi pojąć że sława i
powodzenie życiowe oraz ludzkie szczęście to
tylko iluzje. Teraz zaczął szukać wartości
nieprzemijającej.
W roku 1878 Adam odwiedził
Wenecję. W drodze powrotnej zawitał do Lwowa,
gdzie w latach 1879-1880 mieszkał z Leonem
Wyczółkowskim. Na okres lwowski artysty
przypadł jego szczytowy punkt twórczości.
Namalował tu pięć obrazów olejnych: We Włoszech,
Szara godzina, Mnich na cmentarzu, Wizja świętej
Małgorzaty.
W roku 1879 Chmielowski zaczął
malować obraz, który darzył niezwykłym uczuciem
i który towarzyszył mu prawie wszędzie – słynne
Ecce Homo. Wyobraża Chrystusa z koroną
cierniową, biczowanego, umęczonego i
sponiewieranego, ze spuszczonym wzrokiem,
takiego, jakim przedstawił Poncjusz Piłat ludowi
żydowskiemu, powiadając do zgromadzonych: „Oto
Człowiek” – Ecce Homo.
Adamowi Chmielowskiemu sztuka już
nie wystarczyła. Przeżył w życiu wiele
upokorzeń, również zawód miłosny, o którym ,
nawet najbliższym przyjaciołom nigdy nie
wspomina. Nie było mu obce głębokie uczucie do
kobiety, panny Lucyny Siemieńskiej. Niestety ,
ojciec odmówił mu jej ręki. Kto wie, czy ta
odmowa nie wpłynęła na duchowość Adama. U ludzi
o pewnej mentalności, zwłaszcza w drugiej
połowie XIX stulecia, liczyły się pochodzenie,
pieniądze, posag. Chmielowski był biedny . Mimo
szlacheckiego herbu, niezwykłego talentu i
męstwa, nie był godny ręki panny Lucyny.
Powoli dojrzewa decyzja. Zmienić
się. Szukać drugiego człowieka. Wie, że Bóg
„patrzy na serca”. Dostrzega całe zło w środku i
pozory na zewnątrz.
24 września 1880 roku Chmielowski
decyduje się na niezwykły krok. Wstępuje do
nowicjatu jezuitów Starej Wsi, koło Rzeszowa.
Zaskoczyło to wszystkich. Rodzinę i przyjaciół.
Kiedy zapadła ta najważniejsza decyzja? Może
rodziła się podświadomie, kiedy chirurg bez
znieczulenia amputował mu nogę, aby uratować go
śmierci. Może wtedy , gdy odrzuciła go rodzina
Siemieńskich? Obłóczyny zakonne odbyły się
niezwykle uroczyście 10 października 1880 roku.
Tymczasem nadeszły rekolekcje
wielkopostne w roku 1881. Adam wpadł w
niewytłumaczalny trans psychiczny. 5 kwietnia
usunięto go z nowicjatu, co wyraźnie zaznaczono
w aktach: dimissus ob morbum praecipue ob
perturbatam rationem – usunięty z powodu
choroby, zwłaszcza zaburzeń umysłowych . Już 17
kwietnia Chmielowski znalazł się Kulparkowie,
koło Lwowa. Tutaj hospitalizowano go 22 stycznia
1882 roku. Diagnoza lekarska lakonicznie
stwierdzała u chorego hipochondrię, melancholię,
obłęd religijny, lek, przeczulice psychiczną.
Choroba wystąpiła zrazu z licznymi wyrzutami
sumienia, potępieniem, niegodnością należenia do
jezuitów. Chory nie ma poczucia choroby
psychicznej , małomówny, smutnego usposobienia.
Z zakładu w Kulparkowie Adama
zabrał brat Stanisław.
Stan taki trwał do sierpnia roku
1882. Z apatii wybawił go ks. Leopold
Pogorzelski, który przekonał chorego, iż
miłosierdzie Boże jest nieograniczone, wreszcie
dzięki sakramentowi pokuty, odnalazł wewnętrzną
równowagę.
W roku 1884 Adam Chmielowski
ponownie zawitał do Krakowa. Okresowo zamieszkał
u Kamedułów na Bielanach, a później przy ulicy
Basztowej 4. Coraz częściej myślami wracał do
Biedaczyny z Asyżu, który był dla niego
niedościgłym wzorem. Swoje mieszkanie podzielił
kotarą na dwie części . Z jednej stworzył
pracownię malarską i własny kat do spania. Druga
stała się przytułkiem dla wszelkiej maści
biedoty wałęsającej się po ulicach Krakowa.
Rodził się wielki człowiek Kościoła, nie
zabiegający o zaszczyty i honory, ale
dostrzegający nędzę samotności i opuszczeni,
braku przyjaźni i miłości.
Adam Chmielowski zaprzyjaźnił się
z kapucynem, ojcem Grzegorzem, który po
syberyjskiej katordze przybył do Krakowa. U
biskupa krakowskiego Albina Dunajewskiego,
poprosił o pozwolenie na noszenie habitu
zakonnego. Zakupił grube, popielatoszare sukno,
a kapucyński krawiec uszył mu habit. Niebawem
nadszedł czas na uroczyste obłóczyny i
zaślubiny. Na to też wyraził zgodę biskup
Dunajewski.
25 sierpnia 1887, w kaplicy
Loretańskiej u krakowskich Kapucynów uroczystą
mszę św. odprawił ojciec Wacław Nowakowski.
Przed kapłanem klęczał Adam Chmielewski,
przyjmując obłóczyny – od tej chwili brat
Albert.
Niebawem poznał Brat Albert
słynną miejską ogrzewalnię, urządzona jeszcze za
prezydentury Józefa Dietla. Jedna przeznaczona
była dla mężczyzn – była to niska, brudna izba,
śmierdząca ludzkim potem i wydzielinami
cielesnymi. Zapach moczu łączył się ze
śmierdzącym kałem. Istna apokalipsa. Wszędzie
panował zaduch. Umeblowanie składało się z
szerokich ław, na których wylegiwali się brudni,
zawszeni mężczyźni. Grali w kości, karty, pili
wódkę, której opary unosiły się wokół. Pod
ławami leżeli w brudzie i gnoju starzy i kalecy.
Na ich błagalne jęki nikt nie reagował. Brat
Albert postanowił tu zamieszkać.
Brat Albert pieniądze ze
sprzedaży swoich obrazów przeznaczył na
biednych. 25 sierpnia 1888 r. złożył na ręce
biskupa Dunajewskiego śluby posłuszeństwa,
czystości i ubóstwa. Powstało Zgromadzenie
Albertynów. W tym samym roku radni miejscy
oddali ogrzewalnię pod opiekę Bratu Albertowi.
Wszystkie projekty i starania Brata Alberta szły
w kierunku wyeliminowania żebractwa. Zakładał
domy opieki.
Nadeszły lata pierwszej wojny
światowej. Brat Albert posłał do pracy na linii
frontu połowę sióstr braci, aby nieśli pomoc
rannym. Podczas działań wojennych wszystkie
przytuliska albertyńskie stały otworem dla
tułaczy i dezerterów.
17 września 1915 roku w kościele
krakowskich Bernardynów dostał lekkiego wylewu,
a w rezultacie paraliżu. Mocny organizm zdołał
powrócić do normy. To nagłe załamani zdrowia
Brat Albert odczytał jako ciche wezwanie Boga.
Zdiagnozowany wcześniej rak żołądka czynił
zatrważające postępy.
Ostatnia godzina w jego życiu
nadeszła w dzień Bożego Narodzenia roku 1916.
Kilka godzin wcześniej odbyła się również
ostatnia wieczerza wigilijna wspólnoty
albertyńskiej, zgromadzonej w domu zakonnym w
Krakowie, przy ulicy Krakowskiej. Jeszcze 29
listopada Brat Albert pojechał do Zakopanego,
gdzie pożegnał się ze wszystkimi. Nękany
okropnym bólem chciał jednak wigilijny wieczór
spędzić w Krakowie, pośród współbraci, tam gdzie
się zrodził początek albertyńskiej posługi
ubogim.
Wieczorem 23 grudnia – pękł wrzód
żołądka, a ból doprowadził do utraty
przytomności. Zawezwano księdza Józefa Górnego.
Z jego rąk Brat Albert przyjął Ostatnie
Namaszczenie, po czym pobłogosławił swej
wspólnocie. W wieczór wigilijny jedynie połamał
się opłatkiem. Odbył ostatnią spowiedź przed
księdzem Czesławem Lewandowskim, przyjął też
wiatyk.
Wobec współbraci w tę świętą noc
wyraził tylko jedno życzenie, które wprawiło
wszystkich w zdumienie. Otóż poprosił siostrę o
papierosa. Brat Albert jak rasowy palacz,
zaciągnął się dymem. Bracia patrzyli , jak Brat
Albert umiera paląc papierosa. Może w tym
momencie przypomniał sobie, jak lekarz bez
znieczulenia amputował mu nogę. Tragiczne dni
powstania styczniowego trwały w jego świadomości
aż do śmierci. To wówczas Chmielowski poprosił
cygaro, które stać się miało środkiem
uśmierzającym.
Minęła noc. Nadszedł dzień Bożego
Narodzenia. Chory poprosił o szklankę wody. W
samo południe – 25 grudnia 1916 roku – Brat
Albert zmarł. Tym samym , jak poucza Kościół,
narodził się dla nieba. Wiadomość o śmierci
rozeszła się po kraju lotem błyskawicy. Głęboko
wierzono , że umarł święty.
Przez dwa dni krakowianie
oddawali hołd Bratu Albertowi. Trumna ze
zwłokami wystawiona była w kaplicy Albertynów.
28 grudnia nastąpiła eksportacja do kościoła
Bożego Ciała. Mszę św. żałobną celebrował biskup
krakowski Adam Stefan Sapieha, w asyście
arcybiskupa Franciszka Symona i biskupa
sufragana Anatola Nowaka. W ceremonii żałobnej
udział wzięli profesorowie Uniwersytetu
Jagiellońskiego, prezydent Krakowa Juliusz Leo i
tłumy mieszkańców Krakowa.
Po mszy św. – przy dźwięku
dzwonów – kondukt żałobny wyruszył w kierunku
cmentarza Rakowieckiego. Tutaj w skromnej
ziemnej mogile pogrzebano Brata Alberta.
Na grobie umieszczono napis:
„Brat Albert, wierny sługa Boży, ojciec ubogich
nędzarzy, założyciel braci i sióstr III Zakonu
św. Franciszka, walczył za ojczyznę w 1863 r.
Niech spoczywa w pokoju”.
Śmierć Brata Alberta rozpoczęła
jego pośmiertny żywot. Pierwsze kroki na drodze
do wyniesienia go ku chwale ołtarzy
przedsięwzięto już w roku 1932. 15 września
dokonano na cmentarzu Rakowickim ekshumacji
kości Brata Alberta, które przełożono do
metalowej trumny. Po zakończeniu II wojny
światowej kardynał Adam Sapieha rozpoczął na
szczeblu diecezjalnym proces informacyjny.
Zgodnie z wymogami kanonicznymi, 31 maja 1949 r.
dokonano ekshumacji szczątków Brata Alberta
przeniesiono je do kruchty kościoła Karmelitów
Bosych przy ulicy Rakowickiej. Papież Paweł VI
20 stycznia 1977 roku wydał dekret o
heroiczności cnót Brata Alberta .
Postać Brata Alberta zawsze
fascynowała Karola Wojtyłę.
Już jako papież Jan Paweł II – w
książce „Dar i tajemnica” – pisał: „W
dziejach polskiej duchowości św. Brat Albert
posiada wyjątkowe miejsce. Dla mnie jego postać
miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie
mojego własnego dochodzenia do sztuki, do
literatury i do teatru, znalazłem w nim
szczególne duchowe oparcie i wzór radykalnego
wyboru drogi powołania (…)Również i ja, jako
młody kapłan w okresie wikariatu u św. Floriana
w Krakowie, poświęciłem mu utwór dramatyczny
zatytułowany „Brat naszego Boga”, spłacając w
ten sposób szczególny dług wdzięczności, jaki
wobec niego zaciągnąłem”.
W kolejnej swoje książce –
Wstańcie, chodźmy! – Ojciec święty wspomina:
„Szczególnie w mojej pamięci, a nawet więcej, w
moim sercu, ma Brat Albert – Adam Chmielowski.
(…) Był dla mnie postacią przedziwną. Bardzo
byłem z nim duchowo związany.(…) Widziałem w nim
model, który mi odpowiadał: rzucił sztukę, żeby
stać się sługą biedaków – opuchlaków , jak ich
nazywano. Jego dzieje bardzo mi pomogły zostawić
sztukę i teatr, i wstąpić do seminarium
duchownego”. Jak widać losy ks. Karola
Wojtyły stały się podobnymi do losów Brata
Alberta.
W miejscu przyjścia na świat
Brata Alberta – w Igołomi – 22 stycznia 1967
roku arcybiskup Karol Wojtyła mówił: „Umiera
artysta, rodzi się sługa ubogich. Znajdują go
jego właśni
przyjaciele po pędzlu, ludzie wysokiej kultury w
takim miejscu w Krakowie, w którym szukało się
tylko ludzi upadłych, w takim miejscu, o którym
zresztą wówczas nie pamiętano, nikt z porządnego
towarzystwa tam nie chodził, nie trafiał, bo tam
trafiały tylko największe wyrzutki społeczne,
tam zaprowadziła Adama Chmielowskiego ręka Boża.
I tu powiedział mi Bóg: Biegaczu, to jest twoja
droga. Wtedy też zmienił swoje imię. Przestał
się nazywać Chmielowskim i Adamem, nazwał się
Bratem Albertem, naśladowcą św. Franciszka,
tercjarzem jego zakonu, sługą ubogich (…)Wtedy
najbardziej wezwał go Bóg do winnicy swojej.
Zaczął w tej winnicy Albert (…) nową pracę. Nie
była to, zdawać by się mogło , praca twórcza,
nie powstawały żadne dzieła pędzla, żadne dzieła
kultury artystycznej, ale powstawały o wiele
większe od tych, dzieła Boże w ludziach, a
najznamienniejszym było to, że te dzieła Boże
powstawały z ochłapów i łachmanów. Tam, gdzie
zdawało się, że już nic Bożego nie ma w
człowieku, tam ten człowiek posłany od Boga,
któremu było na imię Albert, umiał jeszcze coś
Bożego znaleźć, umiał jakąś iskrę Bożą wykrzesać
w duszy ludzkiej, która nigdy, jakkolwiek bardzo
byłaby upodlona i upadła, nigdy nie przestaje
być obrazem i podobieństwem Boga. Tak dźwigał z
upadku tych, którzy najbardziej upadli, uczynił
ich swoimi przyjaciółmi, swoimi towarzyszami,
swoimi braćmi (…)Tak się spełniła ta (…) godzina
jego życia, jego niezwykłego powołania. Była to
godzina największej pokory i zarazem największej
miłości. Była to godzina , w której na oczach
Krakowa i na oczach całej naszej Ojczyzny rodził
się i wzrastał wśród nas nowy święty”.
Już jako papież Jan Paweł II – w
czasie drugiej pielgrzymki do Ojczyzny – na
krakowskich Błoniach 22 czerwca 1983 r.
beatyfikował dwóch zaprzyjaźnionych ze sobą
zakonników , powstańców roku 1863, ojca Rafała
Kalinowskiego i Brata Alberta.
12 listopada roku
1989 papież Jan Paweł II kanonizował w Rzymie –
Brata Alberta. W tymże dniu do zgromadzonych
pielgrzymów przemówieniu na Anioł Pański Ojciec
Święty powiedział:
„Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa
Chrystusa, który będąc bogaty, dla nas stał się
ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Tak
mówi o Chrystusie Jego Apostoł święty Paweł. Tak
mówi o Chrystusie do nas dzisiaj święty
Franciszek z Asyżu i jego duchowy syn, nasz
współbrat, wyniesiony do chwały ołtarzy – Adam
Chmielowski, Brat Albert. Dlatego, jak święty
Franciszek, stał się miły Chrystusowi i Jego
Matce. Znak solidarności z człowiekiem. Ile
wielorakiej nędzy jest dziś wśród nas. A on mówi
po prostu: Trzeba być dobrym, jak chleb. Panie
dobry, jak chleb. Niech ziemia nasza stanie się
ołtarzem , a chleb komunią dla spragnionych
Ciebie”. |
 |
| Brat Albert |
Cmentarz choleryczny
(Luborzyczka) - usytuowany na wzgórzu. Teren porośnięty
luźno drzewami i krzewami. Na długo zapomniano o miejscu
spoczynku ok. 800 osób. Tu w 1849 r. grzebano ciała
zmarłych wskutek straszliwej zarazy - cholery, która
nawiedziła te tereny przemieszczając się błyskawicznie od
Śląska. To miejsce zostało w listopadzie 2003r. zwrócone
społeczeństwu poprzez poświęcenie , odnowienie cmentarza i
postawienie pomnika. Na tablicy zbiorowej mogiły widnieją
słowa "Świętą i zbawienną jest myśl - modlić się za
zamarłych". O odnowienie cmentarza zabiegały nauczycielki
igołomskiego gimnazjum.
Historia
Wawrzeńczyc
Założycielem Wawrzeńczyc zapewne był jakiś Wawrzyniec,
jego dziedzic - Andrzej (możnowładca na dworze Bolesława
Krzywoustego) darował wieś przed 1149 rokiem benedyktynom
we Wrocławiu. Nie wiadomo jak długo byli oni w posiadaniu
wsi, bo w tym roku była ona w posiadaniu księży
Norbertanów klasztorów św. Wincentego we Wrocławiu.
Ważną datą jest rok 1223, kiedy to biskup Iwo Odrowąż
postawił w Wawrzeńczycach murowany kościół p.w. św. Marii
Magdaleny. Już wtedy uważano, że pierwszy drewniany
kościół wzniesiono tuż po wprowadzeniu chrześcijaństwa na
ziemiach polskich.
W latach 1306-1308 Wawrzeńczyce były bazą wojsk
biskupa Muskaty i wójta Alberta w okresie wojny o tron
krakowski Władysława Łokietka. Biskup pali okoliczne
kościoły wierne Łokietkowi.
Dzisiejsza wieś Wawrzeńczyce od II połowy XIII wieku
do końca XIV pełniły funkcje miasta tak jak pobliskie Nowe
Brzesko. Odbywały się tu cykliczne jarmarki i targi,
działało tu kilka cechów, z całą pewnością szewski, ale
było tu: krawcy, garncarze, rzeźnicy, wikliniarze,
browarnicy, młynarze, kowale, bednarze, karczmarze, był i
łaziennik. Przy kościele w Wawrzeńczycach była szkoła,
która jak wiadomo była wyłącznym przywilejem miasta. W
Wawrzeńczycach były również rogatki do poboru myta, co
jest dodatkowym atrybutem miasta. Właściciele domów
"mieszczańskich" - karcz, warzyli i prowadzili wyszynk
piwa i miodu. W 1783 roku Wawrzeńczyce były w posiadaniu
biskupa krakowskiego. Proboszczem Wawrzeńczyc zawsze był
każdorazowo biskup sufraganii krakowskiej. W 1787 roku
było tu 1056 mieszkańców, dwór, suszarnia, austeria
(karczma żydowska) i dwa młyny.
Wzmianki
historyczne o pozostałych miejscowościach gminy
Pobiednik Mały: wieś parafialna, od XIII wieku
własność klasztoru norbertanek na Zwierzyńcu .
Niewątpliwie historyczny ośrodek osadniczy to skupisko
zabudowy w rejonie kościoła, położone na nieznacznym
wzniesieniu. Data powstania parafii p.w. św. Wojciecha
Męczennika nie jest dokładnie znana. Powstała
najprawdopodobniej między rokiem 1254 a 1325. Pierwszy
kościół był niewielki - drewniany, dotrwał on do roku
1914, kiedy to się spalił. Obecny kościół zbudowany w
latach 1955-56 wg projektu Romana Staffa.
Pobiednik Wielki: podobnie jak Pobiednik Mały był
własnością norbertanek na Zwierzyńcu. Wieś ma przysiółek -
Brzostek, wcześniej samodzielna wieś. Wieś posiadała
wilgotne grunty wymagające osuszania tzw. "przykopami".
Ostatnimi właścicielami folwarku byli Ludmiła i Seweryn
Lisiccy.
Tropiszów: należał i należy do parafii igołomskiej
- od XIII wieku własność klasztoru benedyktynek w
Staniątkach. Od 1788r. folwark należał do szpitala św.
Łazarza w Krakowie. Pozostałości po zabudowaniach
dworskich i folwarcznych pochodzą z XIX/XX w. W 1945r.
majątek przejął Skarb Państwa. Ostatnim właścicielem
dworku i majątku był Henryk Wójcicki.
Dobranowice: od początku własność rycerska - ród
Poborowskich. Dawniej należały do parafii Poborowice,
która powstała między rokiem 1355 a 1381. Była to fundacja
właścicieli Poborowic i sąsiednich wiosek. W roku 1614
pierwszy drewniany kościół został rozebrany, gdyż został
bezczeszczony i znacznie zniszczony w roku 1550 przez
arian. Nowy odbudowali ówcześni właściciele Poborowic i
Dobranowic . W roku 1886 kościół był w ruinie, do tego
stopnia , że chwiał się przy silnym wietrze. Nie opłacało
się go restaurować. Dlatego w 1887r. proboszcz ksiądz
Władysław Kuciński przeniósł tabernakulum do murowanej
kaplicy na cmentarzu, a kościół rozebrano. Nowy, murowany
został w 1889 roku konsekrowany przez biskupa.
Rudno Górne : od początku własność rycerska - ród
Poborowskich. Nad strumykiem Rudnik był młyn, w którym
mielono zboże wtedy, gdy był wysoki poziom wody. W 1793
właścicielem był Bogusław, a później Jan Ślaski.
Złotniki : własność duchowna klasztoru benedyktynów
w Sieciechowie koło Kozienic. We wsi był folwark zwany
Łaźnia. Ostatnim jego dzierżawcą był Ignacy Kruszewski -
120 ha.
Stręgoborzyce: wieś miała przysiółek Tomaszów,
jedna z posiadłości rycerskich w gminie. Był tu dwór i
folwark rycerski. W ciągu kilkusetletnich dziejów wsi
kilkanaście razy zmieniały się rody właścicieli. Po
zabudowaniach dworskich niewiele ocalało; zagajnik (dawny
park) i fragmenty stajni. W zachodniej części wsi był
zespół dworski Stefanów, który przebudowano w 1925 roku na
szkołę wg projektu inż. Petersona.
Żydów: parafia wawrzyniecka. Początkowo
właścicielami był ród rycerski herbu Szreniawa. Ostatnim
właścicielem dworku i majątku w latach trzydziestych XX
wieku był hrabia Henryk Morstin.
Koniec XIX i początek XX wieku, to ciężki okres dla
mieszkańców gminy. Duży przyrost naturalny powoduje
przeludnienie, panuje powszechny "głód ziemi". Najbliższy,
największy i tradycyjny ośrodek miejski - Kraków, który
mógłby wchłonąć nadwyżki ludnościowe jest niedostępny,
leży bowiem za austriackim kordonem.
Niestety wiele cennych zabytków uległo niestety
zniszczeniu a zachowały się jedynie na fotografiach.

Igołomia - figura kolumna przy posesji nr 14 z
1661r. |

Tropiszów, kapliczka przy
drodze do osiedla Zakopane, wiek XVIII/XIX Rzeźba
św. Jana Nepomucena oraz fragment słupa z zawalonego
zadaszenia. |

Pobiednik Mały, dawny
kościół parafialny, spalony w 1914r. |

Zofipole - pawilon
ekspozycji archeologicznej.
|

Tropiszów, dwór. Widok od strony pd-zach.
|

Żydów - dawny zespół
dworsko -folwarczny, fragment spichlerza dworskiego
z końca XIX w. |
 |
|
|
|
Stręgoborzyce - Tomaszów, zespół dworsko -
folwarczny, dawny dwór z XIX w. |
|
|
Zabytki - co
warto zobaczyć w gminie
Zespół Pałacowo-Parkowy w Igołomi: mijając
Igołomię zwraca na siebie na samym końcu wsi, aleja
kasztanowa prowadząca od drogi sandomierskiej w stronę
rozległej kępy drzew dobrze zachowanego krajobrazowego
parku, kryjącego pałac, uważany za najpiękniejszą budowlę
klasycyzmu województwie małopolskim. Położony częściowo na
wyższej, częściowo na niższej terasie wiślanej.
Historycznie pierwotnie siedziba rycerska Boturzynskich
herbu Łzawa, od wieku XVI wielokrotnie zmienia
właścicieli. Obecne założenie ukształtowane w XVIII/XIX
wieku w okresie posiadania przez rodziny Wodzickich i
Przerembskich. Do 1945 r. własnością Morstinów. Obecnie w
użytkowaniu Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej
Akademii Nauk.
Pałac w Igołomi - zbudowany w XVII/XIX wieku z
fundacji Franciszka Wodzickiego właściciela Igołomi, choć
być może rezydencję zbudowała dopiero jego córka Łucja z
Wodzickich Przerębska. W owych czasach Igołomia słynęła z
pięknych widoków, które roztaczały się na dolinę Wisły,
Puszczę Niepołomicką i grzbiety Karpat. Uważa się, że
budowla jest dziełem wybitnego architekta Piotra
Christiana Aignera.
Pałac, wybudowany na planie prostokąta, z portykiem
wspartym na czterech wysmukłych jońskich kolumnach i
trójbocznym ryzalitem od ogrodu kryjącym okrągły salon.
Bryła pałacu jest bardzo prosta, a dekoracja nader
oszczędna. Elewacje są boniowane na narożach, boniowanie
występuje ponadto w elewacji ogrodowej na trójbocznym
ryzalicie oraz kondygnacji suterenowej. Portyk dźwigający
trójkątny fronton odznacza się niezwykle starannie
wyciętymi jońskimi kapitelami podobnie jak i pilastry
znajdujące się w tle portyku. Obramienia okien są proste o
wysmukłych konsolkach podtrzymujących gzymsiki z daszkami
o wygiętych połaciach. Płyciny w parapetach okien wypełnia
ornament meandrowy zapożyczony najprawdopodobniej od
Neufforge'a. Rozkład pomieszczeń typowy dla rezydencji
wiejskich wznoszonych na przełomie XVIII i XIX wieku.
Apartamenty reprezentacyjne położone są na parterze: na
osi przedsionek o ściętych wewnętrznych narożach i okazały
salon ciągnący się przez obie kondygnacje. Po bokach
znajdują się dwa trakty pokojów, podzielone w części
wschodniej korytarzem.
Najobszerniejszym i najokazalszym wnętrzem pałacu jest
salon okrągły o średnicy 9,40 m ciągnący się przez dwie
kondygnacje z balkonem od strony ogrodu, ozdobiony
sztukatorsko dekoracją wyobrażającą gryfy. Zwraca uwagę
kominek zwieńczony napoleońskim orłem, poniżej którego
widzimy scenę składania ofiar Eskulapowi, objaśnioną
napisem "Offrande a Esculape". Wybór tematu tłumaczy
legenda związana z Igołomią, mówiąca, że była ona darem
królowej Bony dla lekarza, do którego zwykła się zwracać
"idolo mio". Stąd miejscowość wzięła nazwę. W sąsiadującym
z salonem gabinecie ściany ozdobione zostały oryginalną
jaskrawą dekoracją cokołu, złożoną z par sfinksów. Sufity
większości pomieszczeń zdobią rozety, ułożone z liści
akantu. Dekoracja sztukatorska rezydencji jest dziełem
Fryderyka Baumana. Pałac zachował do dzisiaj wiele
elementów pierwotnego wyposażenia, jak część stolarki,
okucia lub klamki, dzięki czemu może uchodzić za swego
rodzaju unikat.
W pałacu mieści się obecnie pracownia archeologiczna i
muzeum. Rozległy park, pełen starych drzew z dużą polaną
widokową, opada na południe w stronę nie istniejącego już
stawu, gdzie przemyślnie ukształtowany półwysep sprawiał
wrażenie wyspy.
Muzeum Archeologiczne
w Igołomi - w pracowni archeologicznej Polskiej
Akademii Nauk w Pałacu w Igołomi można zobaczyć: amfory,
skorupy, naczynia ceramiczne, ozdoby i narzędzia pracy
ludzi sprzed 5 tysięcy lat.
 |
| Zdjęcie z muzeum -
naczynia ceramiczne |
Piece garncarskie i dymarki w
rezerwacie archeologicznym
w Zofipolu
Odsłonięto tu pozostałości dużego ośrodka produkcji
żelaza i glinianych garnków, funkcjonującego w okresie
wpływów kultury prowincjonalnorzymskiej. Wytwarzano
wówczas doskonałe naczynia ceramiczne, toczone na kole, a
następnie wypalane w dwupoziomowych piecach. W trakcie
badań archeologicznych odkryto ponad 90 takich pieców. Do
produkcji hutniczej służył zespół dymarek, w których
wytapiano żelazo z rud darniowych. Dymarki - prymitywne
urządzenia hutnicze do wytapiania żelaza były stosowane w
Polsce w starożytności do czasu wprowadzenia procesu
wielkoszybowego. Piece typu dymarkowego, tworzące
regularne, wieloszeregowe układy, miały kształt
cylindrycznych jamo średnicy od 40 do 60 cm, wykopanych w
ziemi do głębokości ok.50 cm. Po rozpaleniu ognia
wsypywano do nich na przemian warstwy węgla drzewnego i
warstwy rudy. Bardziej udoskonalone dymarki miały
kopulastą nakrywę glinianą, w której znajdował się otwór
do wsypywania paliwa i rudy oraz do wydobywania
wytopionego żelaza po bokach.
Kościół p.w. Narodzenia
N.M.P. w Igołomi - pierwsza
wzmianka o kościele w Igołomi pochodzi z roku 1229.
Parafia p.w. Narodzenia Najświętszej Marii Panny powstała
między rokiem 1300 a 1325. Na pewno od 1300 roku był tu
drewniany kościół. Nowy, murowany wybudowano w roku 1385
na mistrza Świetosława doktora prawa Akademii Krakowskiej,
konsekrowany w 1430 r. przez biskupa krakowskiego
Jarosława. Odnawiany i przebudowywany. Gotycki silnie
zniekształcony i w znacznym stopniu pozbawiony cech
stylowych. Dobrze zachowane gotyckie prezbiterium ze
sklepieniem krzyżowo-żebrowym (XVw.) i oknami
ostrołukowymi. Ołtarze: główny i 3 boczne rokokowe sprzed
1788r., w głównym ołtarzu krzyż z przełomu XVI i XVII w.,
epitafium marmurowe, renesansowe Anny i Mikołaja
Ożarowskich. Nad nawą wysoka wieżyczka na sygnaturkę,
barokowa, z roku ok. 1765, w całości pobita blachą i
zniekształcona w XIX - XX w. Na ścianie bez trudu
odnajdziemy tablicę przypominającą, że właśnie w Igołomi
przyszedł na świat Adam Chmielowski, św. Brat Albert. Obok
kościoła znajduje się klasycystyczna, murowana z cegły
dzwonnica zbudowana w 1660r.
 |
 |
 |
 |
|
| Kościół w Igołomi |
Ołtarz |
|
|
|
 |
 |
 |
 |
|
| Dzwonnica |
|
|
|
|
Muzeum św. Brata Alberta
w Igołomi - mieści się w budynku
za murem klasztornym. Ten święty tu się urodził i tu
spędził dzieciństwo. Siostry Albertynki w jego domu
stworzyły muzeum. Można w nim oglądać fotografie i
przedmioty, których używał Adam Chmielowski, spacerować po
miejscach gdzie się bawił i opiekował młodszym
rodzeństwem. Przywieziono tu nawet drzewo, pod którym
został ciężko ranny w bitwie pod Mełchowem w 1863 r. i
stracił nogę. W roku 2002 imię św. Brata Alberta nadano
Gimnazjum w Igołomi.
Muzeum – typu biograficznego, powstało w 1995r. dzięki
staraniom sióstr Albertynek
i metropolity krakowskiego kardynała Franciszka
Macharskiego. Zajmuje pomieszczenie w budynku z końca XIX
w, w który urodził się w roku 1845 Adam Chmielowski.
Muzeum zgromadziło eksponaty związane z historią wsi, z
wyposażeniem i działalnością komory celnej (m.in. pulpit
kancelaryjny, krzesła, stół z przyborami do pisania i
liczenia, banknoty, kufry podróżne), z osobą św. Alberta (np.
pamiątki beatyfikacyjne).
Zaaranżowano również wnętrze pokoju mieszkalnego z
wyposażeniem pochodzącym
z połowy XIX w. (łóżko, kołyska, komoda, makatki, dywan).
Powierzchnia muzeum: ok. 80 m2
Liczba eksponatów: ok. 350
Możliwość zwiedzania: w każdy dzień tygodnia do zmroku.
Adres: 32-126 Igołomia 32, tel. (012) 287-30-08
 |
 |
| Dom Brata Alberta |
|
Klasa Regionalna w
Szkole Podstawowej im. Powstania Styczniowego w Igołomi
Motto „ Gdzie serce twoje, tam skarb twój” towarzyszy
wystawie zorganizowanej w 2003r. w budynku Szkoły
Podstawowej w Igołomi. Zgromadzone eksponaty pochodzą z
domów rodzinnych młodzieży szkolnej realizującej program
edukacji regionalnej i uczestniczącej w zajęciach o
tematyce „Starocie – wyrzucić czy zostawić?”. Są to
przedmioty z zakresu gospodarstwa domowego (forma do
pieczenia pączków, waga), rolnictwa (warkocze słomiane),
rzemiosła, historii szkoły (ławka z wyposażenie,
dokumenty), także historii narodowej (szabla, bagnet).
 |
 |
| Klasa Regionalna w
Igołomi |
|
Liczba eksponatów: ok.
200
Możliwość zwiedzania: od poniedziałku do piątku (do godz.
18.00) poza okresem wakacyjnym)
Adres: 32-126 Igołomia, tel. (012) 287-30-31
Opiekunami klasy w szkole są: Dorota Ryńca-Ropek i Maria
Rysak.
Kuźnia w Igołomi-
tradycje wytopu i przerobu żelaza to także igołomska
kuźnia. Zna ją niemal każdy, choć tylko niewielu wie o jej
istnieniu. Usytuowana przy alei dojazdowej do zespołu
pałacowo-parkowego. Zbudowana na pocz. XIX wieku.
Klasycystyczna, murowana z cegły, otynkowana, dach
siodłowy ale przerabiany, kryta dachówką. Przedłużona w XX
w. Prostokątna, od frontu podcień filarowo-arkadowy,
zwieńczony trójkątnym przyczółkiem , podwyższonym.
Obszerne wejście dwuskrzydłowe o stolarce klepkowej.
Wewnątrz zachowany piec i resztki wyposażenia. Wysoki
ośmioboczny komin. Skąd tę kuźnię znamy?
Z grafiki Artura Grottgera, przedstawiającej słynną scenę
kucia kos przez styczniowych powstańców. Malarz z
autentycznej kuźni uczynił tło jednego z kartonów cyklu
rysunkowego "Polonia" ("Rekrutacja", "Kucie kos", "Bitwa",
"Schronisko", "Obrona dworu", "Po odejściu wroga", Żałobna
wieść", "Na pobojowisku"), który po przeszło 100 lat
silnie przemawia do patriotycznych uczuć Polaków.
 |
| Kuźnia w Igołomi |
Kaplica cmentarna w
Igołomi- zbudowana 1891-1982 r.
z fundacji rodziny Penotów, właścicieli wsi Glewiec.
Murowana z cegły, okna i wejście zamknięte półkoliście, w
wejściu drzwi z blach żelaznych okutych sztabami. Dach
dwuspadowy, na nim sześcioboczna wieżyczka pobita blachą z
latarnią zwieńczoną iglicą i krzyżem z datą 1892 r. Pod
kaplicą krypta grobowa rodziny Penotów.
 |
| Kaplica cmentarna w
Igołomi |
Pomnik (obelisk)
Powstańców Styczniowych w Igołomi-
15.08.1863 roku doszło do bitwy na polach czernichowskich
koło Igołomi. Polegli w czasie bitwy powstańcy pochowani
zostali na igołomskim cmentarzu a ich pamięć uczczono
pomnikiem.
 |
| Pomnik Powstańców
Styczniowych w Igołomi |
Obelisk na cmentarzu
parafialnym
20 stycznia 2006 r. na cmentarzu parafialnym w Igołomi
poświęcono i odsłonięto obelisk dla uczczenia pamięci
poległych bezimiennych powstańców styczniowych i
żołnierzy.
Głaz z wyrzeźbioną postacią żołnierza na tle krzyża
ustawił na zbiorowej mogile kamieniarz z Nowego Brzeska
Mariusz Błaszkiewicz.
Na tablicy wyryty napis: „Grób bezimiennych żołnierzy,
którzy oddali życie za Ojczyznę” oraz sentencja
„Błogosławieni, którzy umierają w Panu”.
Inicjatorami utrwalenia pamięci poległych powstańców i
żołnierzy byli nauczyciele Szkoły Podstawowej w Igołomi:
Urszula Domino i Andrzej Kudła.
 |
|
|
Zespół kościelny w Pobiedniku
Małym
Kościół parafialny p.w. św. Wojciecha
Do parafii Pobiednik Mały należą dwie miejscowości:
Pobiednik Mały i Pobiednik Wielki i liczy 800
wiernych. Parafia Pobiednik Mały była własnością
klasztoru Norbertanek na Zwierzyńcu (herb Gryf).
Data powstania parafii pod wezwaniem św. Wojciecha
Męczennika nie jest dokładnie znana. Powstała
najprawdopodobniej między rokiem 1254 a 1325,
wiadomo to stąd, że Norbertanki, będące
właścicielkami wioski, wymieniają w dokumencie z
roku 1954: pola, las, łąki, karczmę, młyn ze stawami
rybnymi, ale o pobiednickim kościele i jego patronie
nie wspominają. Musiały przecież być przynajmniej
jego współfundatorkami. W zachowanych źródłach jako
fundator występuje kasztelan krakowski Jakub Bonar,
który część majątku na ten cel oddał Norbertankom.
Na pewno w 1326 r. plebanem kościoła był Mikołaj.
Zespół kościelny usytuowany jest w obrębie
najstarszego ośrodka osadniczego Pobiednika Małego,
na niewielkim, owalnym podwyższeniu terenu,
prawdopodobnie pierwotnie nawodnionym, posiadającym
walory obronności. Powiązany z wsią krótkim
odcinkiem drogi dojazdowej. U jej wylotu, po stronie
południowej, znajduje się kościół wolno stojącą
dzwonnicą, po stronie północnej – ogród plebański,
nowa plebania. W XIX wieku przy plebani znajdował
się zespół zabudowany folwarku z budynkami
usytuowanymi w czworobok otaczający dziedziniec.
Kościół wzmiankowany w 1326 r. W wieku XV niewielki,
drewniany, spalony w 1914 r. Obecny kościół
zbudowany w latach 1955 – 56 wg projektu Romana
Staffa, częściowo zmienionym w czasie realizacji.
Ponownie przebudowany w 1967 r. . Prezbiterium
kościoła zwrócone w kierunku północnym. Mur z cegły
i żelbetonu, kryty blachą. Pierwotnie jednonawowy z
parą kaplic. Otoczony otwartymi podcieniami
arkadowymi. Po przebudowie w 1967 roku podcienia
zabudowano i przekształcono w nawy boczne.
Prezbiterium prostokątne, krótkie, z dwiema
przybudówkami. Dachy dwuspadowe i pulpitowe, na
kalenicy niewielka, czworoboczna wieżyczka na
sygnaturkę. Strop żelbetowy.
W głównym ołtarzu znajduje się obraz św. Wojciecha,
patrona świątyni oraz kopia obrazu „Jezu, ufam
Tobie”. Boczne ołtarze poświęcone zostały Matce
Boskiej Częstochowskiej i św. Józefowi.
Niestety, ołtarz główny, wykonany z drewna
orzechowego, został zaatakowany przez szkodniki i
jego stan się pogarsza. Nie są czynne organy
piszczałkowe, które wymagają pilnego remontu.
Odnowienia wymaga także sama świątynia.
Podziwiać tu możemy monstrancję , w tzw. Stylu
„Rejencji”, kielich późnorenesansowy, z herbem
Brochowicz i inicjałami NK PP, restaurowany ok. 1715
roku, cztery relikwiarze drewniane, również w stylu
„Rejencji”.
W otoczeniu kościoła po stronie wschodniej i
południowej rośnie kilka kilkusetletnich lip. Według
informacji miejscowej ludności po wschodniej stronie
budynku kościelnego znajdował się przykościelny
cmentarz. Przed kilku laty, z inicjatywy mieszkańców
wsi, wybudowano nową plebanię, którą w roku 2000
poświęcił ks. Biskup Kazimierz Nycz.
 |
 |
 |
|
Kościół parafialny w Pobiedniku Małym |
Wnętrze kościoła
w Pobiedniku Małym |
Dzwonnica przy kościele
Wzniesiona w roku 1908, w miejscu
poprzedniej. Murowana z cegły, kryta dachówką
ceramiczną, podzielona gzymsami na dwie kondygnacje.
Podziały ścian ramowe, gzyms koronujący, uskokowy,
dach dwuspadowy o niskim nachyleniu połaci. W górnej
kondygnacji okna zamknięte odcinkowo.
Grób Powstańców Styczniowych na
cmentarzu parafialnym
 |
Mogiła powstańców
znajduje się w środku cmentarza parafialnego w
Pobiedniku Małym. To właśnie tu, na polach
pobiednickich, tragicznie polegli powstańcy z
oddziału „Żuawi śmierci”, czyli powstańczego
oddziału utworzonego przez francuskiego oficera
Franciszka de Rochebrunena. Podobny oddział
zorganizował kapitan Stefan Malczewski, który został
przez Rosjan rozbity w Pobiedniku. Płyta nagrobkowa
z granitu, po lewej stronie krzyże. Na środku
zdobiony, metalowy krzyż, na nim tabliczka z
napisem: „Grób powstańców 1863”
A taki był przebieg bitwy w Pobiedniku
O poranku 5 maja 1863 roku mieszkańcy Pobiednika
Wielkiego zauważyli zbliżający się od Igołomi,
oddział wojska. Byli to powstańcy. Przemieszczali
się w szybkim tempie, traktem do centrum wsi . Na
czele oddziału jechał kapitan Stefan Malczewski. W
pewnym momencie kolumna powstańców została otoczona
przez wielokrotnie silniejszy oddział wojska
rosyjskiego i zaatakowana z zaskoczenia. Rosjanie,
zaczajeni i zamaskowani w okolicznych lasach, tylko
czekali na moment, by zaatakować świeżo przybyły
oddział powstańców. Wywiązał się zaciekły bój.
Powstańcy byli stosunkowo nieźle uzbrojeni i
wyposażeni. Posiadali nowoczesne belgijskie
sztucery. Już w trakcie walki okazało się jednak, że
broń ma fałszywe naboje, którymi nie można było
strzelać. Sabotaż czy oszustwo? Firmy, produkujące
sztucery dla powstańców, były nieustannie
szpiegowane przez rząd carski. Jedynym wyjściem była
walka wręcz. Żniwo tej bitwy było obfite, poległych
wielu. Następnego dnia wyznaczone przez Rosjan
podwody miejscowych włościan zbierały poległych na
wozy i wywoziły na pobliski cmentarz w Pobiedniku
Małym. Na cmentarzu, a raczej na cmentarnej drodze,
wykopano duży, głęboki dół, do którego wrzucano
nagie ciała powstańców. Układano je warstwami. Po
zwiezieniu i wrzuceniu wszystkich ciał, dół zasypano
ziemią u ułożono trawnik z darniny. Represyjne
przepisy zaborców i wściekłość ruskich żołdaków nie
dopuściły do chrześcijańskiego pogrzebu. Ksiądz,
pełniący w tym czasie obowiązki proboszcza nie
wykazał żadnego zainteresowania.
Przez 100 lat na czterech rogach grobu rosły cztery
czerwone klony – symbol przelanej krwi. |
Wawrzeńczyce
Parafia św. Marii Magdaleny i św.
Zygmunta w Wawrzeńczycach
Parafia wawrzeńczycka powstała
najprawdopodobniej w XII wieku, jednak pierwszy murowany
kościół zbudowano w roku 1223 z fundacji biskupa Iwona
Odrowąża. Do tego czasu musiał istnieć kościół
drewniany. Pierwszy kościół wzniesiono tuż po
wprowadzeniu chrześcijaństwa na ziemiach polskich. Jest
wielce prawdopodobne, że chrześcijaństwo na ziemię
proszowicką dotarło z Moraw. Biskup Prandota w roku 1245
gościł w Wawrzeńczycach arcybiskupa gnieźnieńskiego –
Fulkona. W latach 1306 – 08 Wawrzeńczyce były bazą wojsk
Muskaty i wójta Alberta w okresie wojny o tron krakowski
Władysława Łokietka. W 1326 roku plebanem w
Wawrzeńczycach był Saul. Kroniki kościelne pod datą 8
kwietnia 1676 roku informują, że warzyniecki kościół
spalił się. W 1783 roku Wawrzeńczyce nadal były w
posiadaniu biskupa krakowskiego. Proboszczem parafii był
każdorazowo biskup sufraganii krakowskiej. Obecny
kościół z wieku XV z wyzyskaniem części starszych,
rozbudowany na przełomie XVII – XVIII w. Był on
kilkakrotnie niszczony przez pożary oraz działania
wojenne i za każdym razem odbudowywany. Również wskutek
niewłaściwej restauracji i rozbudowy pozbawiony w
znacznej mierze charakteru stylowego. Obecnie zaledwie
część budowli zachowała swój oryginalny, gotycki
charakter. Prezbiterium prostokątne, dwuprzęsłowe,
gotyckie, z partiami murów o układzie wendyjskim.
Prezbiterium sklepione krzyżowo z żebrami. Tęcza
ostrołukowa. Na zewnątrz szkarpy. Gotycki szczyt fasady
frontowej oraz szczyt prezbiterium odbudowane po
zniszczeniu 1917 roku; na ścianie szczytowej
prezbiterium charakterystyczny układ cegieł, w tzw.
jodełkę. Ołtarz zdobi kurdyban (tłoczona skóra) z
różnokolorowymi deseniami o motywach roślinnych. Szersza
nawa prostokątna. Przy prezbiterium od strony północnej
zakrystia i skarbczyk. W latach międzywojennych w roku
1919 –32 wg projektu inż. Bogdana Tretera wybudowano od
strony południowej półokrągłą kaplicę Matki Boskiej
Bolesnej z obejściem, na miejscu prostokątnej z czasu
1676 r. Świątynia posiada sześć ołtarzy.
Główny ołtarz barokowy, przerobiony w 1877 roku. Przy
nawie od strony północnej ołtarz Matki Bożej
Szkaplerznej z Dzieciątkiem Jezus z 1741 roku z kruchtą,
zestawiony z fragmentów
późnorenesansowych i barokowych z obrazami
późnobarokowymi: Matki Boskiej Szkaplerznej, św. Józefa,
św. Anny, św. Joachima. Lawetarz kamienny z odpływem
wody na zewnątrz. Obraz Matki Boskiej barokowy.
Epitafia; Marcjany z Romerów, voto Gorayskiej, noto
Kowalskiej i jej synowej z Bukowskich Tomaszowej
Gorayskiej z 1793 r., ks. Jakuba Śmigalskiego 1789 r.
Monstrancja wczesnobarokowa, stopa przerabiana ok. 1700
r. Dwa kielichy: 1646 i późnobarokowy z cechą imienną G
H złotnika wrocławskiego Gotfryda Heintzego i cechą
miejską Wrocławia. Dwa ornaty haftowane z wieku XVIII.
Okna ostrołukowe. Odrzwia w prezbiterium do zakrystii
zamknięte trójliściem ściętym, z XV-XVI w. Portal z
kruchty północny, do kaplicy kamienny, ostrołukowy,
profilowany i fazowany, nad nim tarcza z herbem
Nieczuja, późnogotycka, nad portalem kruchty herb Korab
i insygnia biskupa Jakuba Zadzika, pochodzące podobno z
dawnej bramy przejazdowej obok katedry w Kielcach.
Warto zwrócić uwagę na fakt, iż na kształt artystyczny
kościoła mieli wpływ miejscowi artyści i rzemieślnicy.
Wykonana z lipowego drewna „Pieta”, stanowiąca centralny
punkt ołtarza Matki Bożej Bolesnej, została wykonana
przez Jakuba Adamka, dwa boczne wyrzeźbione w białym
kamieniu ołtarze zostały wykonane w latach 1946-47 przez
miejscowego kamieniarza Franciszka Łuczywo, zaś figurę
Jezusa Ukrzyżowanego na wschodniej ścianie kościoła
wykonał Antoni Komenda z Igołomi.
Wieżyczka na sygnaturkę typu barokowego.
Kalendarium parafii
1223 - przypuszczalny czas budowy przez biskupa Iwona
Odrowąża murowanego kościoła parafialnego pw. Marii
Magdaleny
1245 - w Wawrzeńczycach przebywają – biskup krakowski
Prandota i arcybiskup gnieźnieński Fulka
1347 - umiera w Wawrzeńczycach biskup krakowski Jan Grot
1350 - biskup krakowski Piotr Tomicki
przeznacza tutejszą parafię jako stałe uposażenie
kolejnych pomocniczych biskupów krakowskich, którzy od
tego czasu aż do zaborów sprawować będą w Wawrzeńczycach
funkcję proboszczów
1393- 13 listopada król Władysław Jagiełło z żoną
Jadwigą uczestniczą w wawrzeńczyckim kościele we mszy
św.
1676 - pożar kościoła i jego odbudowa przez biskupa
Mikołaja Oborskiego
1828 - wzniesienie kaplicy cmentarnej
1914 - I wojna światowa – Wawrzeńczyce zajmują wojska
austriackie, w wyniku ostrzału artyleryjskiego płonie
kościół
1922 – 23 budowa plebanii
1923 – 32 - obudowa kościoła
1955 - profesor Wacław Taraczewski z ASP w Krakowie
maluje polichromię w nawie głównej
1976 - biskup Albin Małysiak poświęca kaplicę ufundowaną
i wybudowaną w 1975 r. przez państwa Karczmarczyków ze
Złotnik
1980 - kościół otrzymuje nową marmurową posadzkę
1981 - Ksiądz proboszcz Feliks Formas uzyskuje w Rzymie
błogosławieństwo Ojca Świętego, Jana Pawła II, dla
parafii w Wawrzeńczycach
1988 - konserwatorzy: Paweł i Aleksander Mitka odnawiają
i konserwują polichromię w nawie głównej oraz malują
nową na ścianach prezbiterium
1991 - instalacja elektrycznego napędu trzech
zabytkowych dzwonów
1999 - gruntowna odnowa i konserwacja zewnętrznych murów
kościoła
2009 – odnowienie ołtarza głównego
Dzwonnica w
Wawrzeńczycach - obok kościoła
znajduje się drewniana dzwonnica z 1872r.
 |
 |
| Dzwonnica w
Wawrzeńczycach |
Parafia Podwyższenia
Krzyża Świętego w Dobranowicach
Parafia w Dobranowicach (dawniej Poborowice) należy do
diecezji kieleckiej (dekanat proszowicki) i liczy
zaledwie ok. 1150 wiernych, z których tylko część
zamieszkuje Dobranowice i Rudno Górne, należące do Gminy
Igołomia - Wawrzeńczyce, pozostali to mieszkańcy Karwina
i Rudna Dolnego w gminach sąsiednich.
W roku 1991 na urząd proboszcza powołany został ks.
Edward Molenda, który zastał parafię bardzo zaniedbaną.
Kościół wymagał przeprowadzenia wielu prac remontowych,
a budynek plebanii, pozbawiony nawet wody, wręcz nie
nadawał się do użytku. Nie udało się także odnaleźć
kroniki parafialnej, stanowiącej dokumentację życia
okolicznych wsi. W ciągu 14 lat pracy nowego proboszcza
parafia zmieniła swój wizerunek. Już w pierwszym roku
dzięki parafianom wyremontowano plebanię i uporządkowano
cmentarz, a w roku 1992 zapadła decyzja budowy nowej
plebani. Z jej wystawieniem uporano się w ciągu trzech
lat. Ogrodzono cmentarz, wyremontowano organy,
wyposażono kościół w ławki i konfesjonał. W roku 2001
świątynia uzyskała nowe tynki, rok później zainstalowano
ogrzewanie, a w roku 2004 wymieniono pokrycie dachu i
wykonano granitowe schody.
Z historii kościoła
Zespół kościelny usytuowany na wydatnym wzniesieniu,
dostępny stromo pnącymi schodami. Kościół parafialny
wzniesiony pośrodku wzgórza, otoczony grupą drzew po
wewnętrznej stronie murów ogrodzeniowych. W ich
obwodzie, na osi kościoła od wschodu, na szkarpie
granicznej z cmentarzem – kaplica. Zabudowania
plebańskie położone na niższej rzędnej obejmują plebanię
wraz z budynkami gospodarczymi. Na południowy wschód od
kościoła, poza obrębem muru- figura N.P. Marii
Niepokalanie Poczętej.
Kościół pod wezwaniem Krzyża Świętego w Poborowicach
powstał między rokiem 1355 a 1381 i był fundacją
właścicielki Poborowic i sąsiednich wiosek herbu Topór
lub Stary Koń. Parafia w Poborowicach należała w
przeszłości do dekanatu pleszowskiego (obecnie
proszowickiego).
Kościół pod wezwaniem Krzyża Świętego (na wzgórzu, w
samodzielnych wówczas Poborowicach) istniał więc już w
XIV wieku. Tego okresu sięga także parafia
rzymsko-katolicka fundacji rycerskiej. W latach
reformacji drewniany kościół został zniszczony. Nową
świątynię ufundowali w 1614 roku właściciele Poborowic i
Dobranowic – Jerzy i Zuzanna Obalkowscy. W roku 1802
drewniany kościół restaurowali kolejni właściciele
Poborowic i Dobranowic – pp. Trullerowie (do 1851 roku).
Po nich od początku lat osiemdziesiątych XIX wieku
właścicielami (dziedzicami) Poborowic i Dobranowic byli
Kochanowscy. W roku 1886 kościół był ruiną, chwiał się
przy silnym wietrze. Nie opłacało się go restaurować.
Dlatego 20 maja 1887 roku miejscowy proboszcz, ksiądz
Władysław Kuciński, przeniósł Najświętszy Sakrament do
murowanej kaplicy na cmentarzu, a kościół rozebrano.
Również w roku 1887 w miejsce drewnianego, powstał -
staraniem proboszcza Władysława Kucińskiego, wg projektu
Pawła Opida, dzierżawcy Wronina – murowany, otynkowany,
neogotycki, kryty dachówką ceramiczną kościół, którego
zabytkowe wyposażenie pochodzi z wcześniej istniejącej
świątyni. Poświęcony w 1887 r. przez ks. Jacka Langera,
konsekrowany przez biskupa Tomasza Kulińskiego. Na
wzgórzu kościelnym znalazło się także miejsce dla
cmentarza z kaplicą, a nieco niżej – plebanii.
Prezbiterium zamknięte trójboczne, od północy zakrystia
na planie zbliżonym do kwadratu, z niewielkim
przedsionkiem od zachodu. Nawa szersza prostokątna,
trójprzęsłowa, przy niej od południa czworoboczna
kruchta. Wnętrze nawy i prezbiterium rozczłonkowane
pilastrami, wydzielającymi przęsła i akcentującymi
narożniki; nakryte sufitami płaskimi. Okna i wejścia
zewnętrzne-ostrołukowe. Wejście z prezbiterium do
zakrystii prostokątne, w nim drzwi klepkowe. Chór
muzyczny drewniany, z parapetem wybrzuszonym w części
środkowej, wsparty na dwóch słupach. Posadzka z płyt
marmurowych.
Ołtarz główny kościoła pw.
Podwyższenia Krzyża Świętego manierystyczny, to tryptyk
z początku XVII wieku, bogato zdobiony z centralnie
umieszczonym krucyfiksem pochodzącym z czasów nieco
późniejszych . W skrzydłach bocznych ołtarza obrazy: w
lewym św. Jan Chrzciciel i św. Kazimierz Królewicz, w
prawym św. Helena i św. Florian, w zwieńczeniu- nowsza
figurka. Boczny ołtarz, po prawej stronie,
manierystyczny z obrazem św. Franciszka oraz Trójcy Św.
i Zwiastowania, w obramowaniu snycerskim, pochodzi
również z XVII wieku. Ołtarz Matki Boskiej umieszczony
po stronie lewej z roku 1950, w miejscu usuniętego
zabytkowego. Ambona neogotycka z wieku XIX/XX oraz
okazała, kamienna barokowa chrzcielnica, zapewne z wieku
XVII. Szafka na oleje święte opatrzona datą- 1912 rok.
Stara szafa zakrystyjna z wieku XIX.
Kościół na zewnątrz opięty szkarpami, w narożnikach
usytuowanymi skośnie. Korpus nawy zwieńczony od wschodu
i zachodu szczytami schodkowo-sterczynowymi,
rozczłonkowanymi, wysmukłymi, ostrołukowymi blendami. W
szczycie wschodnim, we wnęce, ludowa rzeźba św.
Floriana. Dachy strome nad nawą dwuspadowy, nad
prezbiterium niższy z połaciowym zamknięciem od wschodu.
Nad nawą ośmioboczna wieżyczka na sygnaturkę z wydatnym
profilowanym gzymsem, ażurową latarnią i baniastym
hełmem zwieńczonym kulą i żelaznym krzyżem. Nad
zakrystią i nad kruchtą, od południa dachy pulpitowe o
niskim nachyleniu.
Kapliczki i krzyże
przydrożne w gminie Igołomia — Wawrzeńczyce
|
Kapliczki i
krzyże przydrożne, których tradycja w Polsce
trwa od wielu pokoleń, mają niepowtarzalny urok,
piękno
i szczególną wymowę. Są niewątpliwie świadectwem
wiary naszych ojców. Stanowią też szczególne
uzupełnienie krajobrazu wsi polskiej, bo wrosły
w niego na stałe. To inaczej symbole polskiego
chrześcijaństwa, znaki miłości, nadziei
i wiary.
Kapliczki są przede wszystkim świadectwem
chrześcijańskiego rodowodu polskiej ziemi. Te
symbole polskiej wiary pełniły ważną rolę w
każdej epoce, niezależnie od panującego systemu
czy nastrojów społecznych. To one pomogły
przetrwać naszym przodkom najcięższe chwile,
dodawały im poczucia wartości, wytrwałości i
nadziei.
Kapliczki stawiano w różnych miejscach, lecz
dawniej najczęściej można je było dostrzec na
skrzyżowaniach szlaków, gdzie miały wskazywać
drogę utrudzonym wędrowcom, stawały się miejscem
ich postoju a także osobliwej rozmowy
z Bogiem. To tam mieszkańcy wsi odprowadzali
przybyszów i modlili się gorliwie o ich
bezpieczną podróż, a także zegnali się ze swoimi
najbliższymi wyruszającymi w drogę (często za
chlebem).
Wśród niezliczonej ich ilości bywają zarówno
drewniane jak i murowane. Niektóre są małe,
zawieszone wprost na słupach lub drzewach, inne
urzekają swym bogactwem i starannością
wykonania. Bez wątpienia wszystkie skłaniają do
zadumy
i refleksji o ludzkim przemijaniu.
Chyba nigdzie na świecie nie ma tylu kapliczek,
przydrożnych krzyży, drewnianych świątków i
figurek co na ziemi podkrakowskiej. Wynika z
tradycji związanej z doznaniami religijnymi,
dziękczynieniem za łaski lub upamiętnieniem
jakiś wydarzeń.
Różne były przyczyny stawiania kapliczek: ktoś
ufundował obiekt sakralny za szczęśliwy powrót z
wojny, inny za uzdrowienie, a jeszcze inny za
uchronienie od zarazy. Czasami kapliczki pełniły
funkcje kościołów. Czasem stawały się miejscem
upamiętnienia bolesnych wydarzeń, bitew lub
miały za zadanie strzec przed złymi mocami czy
widmami. Jak dowodzą badania, pod kapliczkami
często zakopywano też skarby i różne
kosztowności, aby dany święty strzegł ich przed
złodziejami. Do dnia obecnego w miejscu
śmiertelnego wypadku stawia się przydrożny krzyż
. Jest to swoisty hołd złożony tragicznie
zmarłej osobie, a także ostrzeżenie dla
kierowców i pieszych.
Mieszkańcy w pobliżu kapliczek zmieniają kwiaty,
naprawiają ogrodzenia, czyszczą figurki.
Przy kapliczkach często odprawiane są różne
obrzędy religijne. W majowe wieczory wokół tych
miejsc spotykają się ludzie z pobliskiej
okolicy, by wspólnie śpiewać majówki i oddawać
cześć Matce Bożej. Do dziś, w Wielką Sobotę,
przed kapliczkami odbywa się świecenie pokarmów.
Jakaż przyjemność spotyka człowieka, kiedy idzie
wśród pól i łąk i nagle w oddali dostrzega
drewniany krzyż, czy też ukwieconą figurę Maryi.
Taki obraz rodzi modlitwę w jego sercu.
Często w krajobrazie wiejskim nie mamy ciekawych
zabytków. To właśnie kapliczki przydrożne go
urozmaicają i nadają naszej małej ojczyźnie
sielski nastrój. Niektóre z nich są bardzo
stare, często zaniedbane z racji wieku, a mimo
to godne uwagi. Głównie dlatego o większości z
nich trudno było zdobyć jakiekolwiek informacje,
zarówno o ich fundatorach, jak
i dacie oraz miejscu powstania.
Przemierzając drogi naszej gminy, spotykamy
kapliczki, figurki, krzyże, pomniki
o różnorodnej architekturze i pochodzące z
różnego okresu.
Powstawały one głównie jako wota dziękczynne,
pokutne bądź intencyjne z inicjatywy prywatnej –
jednostki bądź całej społeczności wiejskiej.
We wnętrzu kapliczek często znajdują się figury
i obrazy przedstawiające świętych kościoła
katolickiego. Według tradycji i wierzeń
miejscowej ludności miały ich chronić przed
niebezpieczeństwem i złem. A czy dzisiaj służą
również nam? Czy zwracamy na nie uwagę? Czy
dbamy o ich wygląd? Czy przechodząc obok nich,
robimy znak krzyża?
Kto zwraca dzisiaj uwagę, na to, jaką kapliczkę
mija, co ona symbolizuje?
Pamiętajmy, że każda kapliczka, każdy krzyż,
każda figura to świadkowie naszej wiary, to
„budowle małej architektury”, które przypominają
nam o istnieniu Boga. To one właśnie są dla
niejednej wioski czy parafii najcenniejszym
zabytkiem. Takich kapliczek i krzyży można
znaleźć w gminie bardzo wiele. Najczęściej
spotykamy figurki Matki Boskiej Niepokalanej,
Chrystusa Frasobliwego oraz Chrystusa
Ukrzyżowanego. Z dawien dawna stoją przy
drogach, na skrzyżowaniach, często na
bezdrożach, wśród pól i łąk, a czasem w
obejściach domostw.
Kapliczki i krzyże są charakterystycznym
elementem naszych okolic. Owiane często legendą,
wpisały się już na stałe w wiejski krajobraz i
stały się jego ozdobą. Te miejsca kultu są
świadectwem wiary, skłaniają do zadumy,
rozmyślań, refleksji. Przy nich do dnia
dzisiejszego spotykają się okoliczni mieszkańcy,
by odprawiać majówki, śpiewać pieśni chwalebne,
odmówić modlitwę czy litanię. Przechodzień czyni
znak krzyża, a może nawet oddaje się modlitwie.
Jedne są proste, bardzo skromne, inne wyróżniają
się pomysłowością wykonania. Większość z nich ma
stałych opiekunów. To oni dbają o ich wygląd,
„konserwację” i najlepiej znają ich historię.
Niestety, spotykamy też takie kapliczki i
krzyże, o których wszyscy zapomnieli – a może
nie chcą pamiętać? Zdarza się, że figurki
świętych postaci „opuściły” to miejsce – czy już
na zawsze? Opuszczone, zarośnięte, nierzadko
z odpadającymi elementami proszą o opiekę bo
przecież to one były w przeszłości świadkami
wydarzeń naszego regionu, wydarzeń parafii czy
narodu polskiego, wysłuchały niejednej prośby,
modlitwy i podziękowania. Są to więc wymowne
symbole polskiego chrześcijaństwa i to też
należy o nich pamiętać.
Charakterystycznym wyrazem religijności narodu
polskiego są pięknie wpisane w krajobraz Polski
przydrożne krzyże
i kapliczki. Rzeźbione w drewnie i kamieniu
umieszczane były przy ścieżkach i na rozstajach
dróg. Stawiano je jako wota dziękczynne za
otrzymane od Pana Boga łaski, dla ochrony
miejsca zamieszkania, obroną przed kataklizmami,
niekiedy
w pokucie za grzechy. Te akcenty krajobrazu
sprzyjały modlitwie na łonie natury i kierowały
ludzkie myśli ku Stwórcy.
Na terenie gminy znajduje się wiele kaplic,
kapliczek przydrożnych, figur i krzyży. Są to
znaki identyfikujące lokalną społeczność i
pełniące ważną rolę w życiu mieszkańców tego
obszaru. Wśród kapliczek dostrzegamy:
- drewniane: przypominające małe kościółki,
nadrzewne, naziemne, nasłupne,
- murowane: czworościenne, graniastosłupowe,
słupy w kształcie prostopadłościanu z
wieżyczkami,
- figury,
- krzyże przydrożne: drewniane, żelazne i
betonowe.
Wyżej wymienione „pomniki wiary” niezależnie od
kształtu wciąż pełnią ważną funkcję, świadczą o
głębokiej wierze
i oddają należytą cześć Bogu.
Szczegółowe informacje wraz ze zdjęciami
zamieszczone są w wydawnictwie z 2008 r. pod
tytułem „Krajobraz Bogiem malowany – kapliczki
przydrożne, krzyże i figury świętych w gminie
Igołomia - Wawrzeńczyce”.
Wydanie można nabyć w Gminnym Centrum Edukacji w
Igołomi.
Poniżej prezentujemy kilka kapliczek o
największym znaczeniu.
Kaplica Matki Boskiej
Częstochowskiej w Igołomi
 |
 |
Zbudowana
w 2 poł. XIX w. Usytuowana na niewielkim pagórku
przy skrzyżowaniu dróg Igołomia „Luborzyczka” –
Glew - Tropiszów. Wg tutejszych mieszkańców
fundacji dworskiej. Elektryczna o
reminiscencjach klasycystycznych. Murowana z
cegły, otynkowana, dach dwuspadowy kryty
dachówką ceramiczną, zwieńczona krzyżem.
Prostokątna, wewnątrz sufit. Elewacja frontowa
ujęta parą pilastrów, zwieńczona trójkątnym
szczytem bogato gzymsowanym. Wejście (drzwi
drewniane dwuskrzydłowe) i okna przeszklone.
Wewnątrz ołtarzyk z mensą murowaną i retabulum,
z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej z ok.
1890r. w obudowie drewnianej.
W roku 1980 w trakcie odnowienia wycięto
otaczające kapliczkę drzewa i krzewy, założono
ogródek i ogrodzenie żelazne na podmurówce
betonowej. Do kapliczki prowadzi betonowy
chodnik, po obu stronach szpalery tui.
Kaplica Matki Boskiej
Częstochowskiej w Odwiślu
Usytuowana
po północnej stronie drogi asfaltowej, obok
posesji P. Szczygłów w Odwiślu (wcześniej w tym
miejscu stała drewniana kapliczka postawiona
prawdopodobnie w 1920 r. , która uległa
zniszczeniu wskutek powodzi w 1970 r.). Kaplica
zbudowana w XX w. Murowana z cegły, otynkowana,
kryta eternitem. Prostokątna, wewnątrz sklepiona
kolebkowo. Okna i wejście ostrołukowe. Dach
dwuspadowy, na nim wieżyczka na sygnaturkę z
latarnią, zwieńczona ostrosłupowo. Wewnątrz
ołtarz drewniany z obrazem Matki Boskiej
Częstochowskiej. Pod obrazem napis: „Pod
Twoją obronę uciekamy się”. Odnowiona w
2004 r. przez mieszkańców Odwiśla. Obejście
ukwiecone, ogrodzone elementami metalowymi.
Figura Matki Bożej w
Pobiedniku Małym
 |
|
Usytuowana na posesji nr 47
Państwa Krystyny i Zdzisława Gasów w Pobiedniku
Małym na, tzw.„Morgach”, przy drodze asfaltowej
bocznej, po jej północnej stronie, równoległej
do wału wiślanego.
Na postumencie betonowym, obłożonym kamieniami
otoczakami, wysokości ok. 0,8m figurka Matki
Bożej w białej szacie, w czterobocznej obudowie
przeszklonej, nad figurką daszek metalowy-
dwuspadowy, całość oświetlona lampkami
elektrycznymi.
Obecna kapliczka odbudowa została w 1997 r. w
miejsce poprzedniej, która uległa zniszczeniu i
wymagała remontu.
Przy poprzedniej kapliczce odprawiane były
nabożeństwa majowe.
Pierwsza kapliczka szafkowa (z pocz. XX)
umiejscowiona była na drzewie kasztanowca na
posesji babci obecnego właściciela w pobliżu
koryta rzeki Wisły. Podczas budowy wału
przeciwpowodziowego (1925 r.) kapliczkę
przeniesiono na obecne miejsce i osadzono na
słupie (poprzednia figurka była w niebieskiej
szacie).
Krzyż przydrożny z wizerunkiem Chrystusa
Ukrzyżowanego w Pobiedniku Wielkim
 |
Usytuowany przy drodze
krajowej Kraków-Sandomierz, po południowej
stronie, przy posesji nr 70 w Pobiedniku Wielkim
Państwa Leszka i Janiny Mendalskich (koło
lotniska).
Krzyż drewniany wys. ok. 3,0m z żelaznym
wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego z metalowym
ozdobnym daszkiem.
Obecny krzyż - trzeci z kolei, pochodzi z 1983
r., ufundowany przez Państwa Mendalskich i
Władysława Dzięgę – mieszkańców z Pobiednika
Wielkiego.
Pierwotny krzyż przed II wojną światową
ufundowała właścicielka majątku ziemskiego w
Pobiedniku Wielkim hrabina Lisicka. Opiekę nad
nim sprawował ojciec hrabiny. Miejscowa ludność
twierdzi, iż w tym miejscu zostały pochowane
prawdopodobnie ciała żołnierzy z I wojny
światowej. Fundatorem drugiego krzyża był Pan
Samborek z Pobiednika Wielkiego. W latach
70-tych miejscowy proboszcz Ludwik Polak z
parafii Pobiednik Mały z tego miejsca dokonywał
poświęceń pól.
Kapliczka Ecce Homo w
Tropiszowie
Usytuowana w polu w
Tropiszowie „Gać”, na wschód od skrzyżowania
dróg pośrodku wsi. Własność - Józef Cieraszewski.
Czas budowy obecnej niewiadomy, wzniesiona
zapewne w XIX wieku w miejscu starszej,
istniejącej od 1710r. Ostatnio odnowiona 1978 r.
Murowana z cegły, otynkowana, z zadaszeniem
dachówkowym. Obiekt w kształcie wysokiego
czworobocznego słupa. Od południa wąska, głęboka
wnęka zamknięta półkoliście. W górnej części
ścian wydatne boniowanie. Zadaszenie dwuspadowe,
zwieńczone krzyżem kowalskim.
W kapliczce rzeźba Ecce Homo, datowana na 1710
r. oraz mały obrazek Matki Boskiej
Częstochowskiej, malowany na deszczułce w II poł.
XIX w. (obecnie brak obrazka Matki Boskiej
Częstochowskiej) . Wysokość kapliczki ok. 3,0m.
Teren wokół kapliczki obsadzony kwiatami.
Ecce Homo znaczy „oto człowiek” – wyobrażenie
ubiczowanego Jezusa Chrystusa w koronie
cierniowej.
Figura Najświętszej Panny Marii
Niepokalanie Poczętej w Tropiszowie
Usytuowana w środkowej części
wsi, przy skrzyżowaniu dróg (obok sklepu) w
Tropiszowie, w sąsiedztwie domu nr 19 Państwa
Gruszczaków. Wzniesiona w 1901r. z fundacji wsi
Tropiszów dla upamiętnienia roku jubileuszowego.
Kamienna, olejnie polichromowana.
Pełnoplastyczny posąg N.P. Marii Niepokalanie
Poczętej na wysokim, czworobocznym postumencie
ustawionym na stopniach. Od frontu napis:
„FUNDATOROWIE WSI TROPISZÓW 1901r. NA PAMIĄTKĘ
WIELKIEGO JUBILEUSZU”.
Figura osłonięta zadaszeniem blaszanym,
osadzonym na czterech prętach. Od frontu
metalowy wysięgnik, zapewne pozostałość po
dawnej latarni.
W maju (jeden raz) odprawiane jest nabożeństwo
majowe z udziałem księdza z parafii Igołomia. W
roku 2005 figura odnowiona przez Panią Zofię
Gruszczak, Panią Janinę Lorant i Pana Kazimierza
Bieleckiego. Obiekt sakralny obsadzony kwiatami.
Figura kamienna Najświętszej Panny Marii
Niepokalanie Poczętej w Stręgoborzycach
 |
Usytuowana po prawej stronie
drogi asfaltowej, koło posesji nr 58 Państwa
Anny i Janusza Kaczmarczyków w Stregoborzycach.
Figura gipsowa na cokole ze sztucznego kamienia,
od frontu napis: monogram „MARYA”, poniżej „O
Mario bez grzechu poczęta módl się za nami,
fundatorowie Piotr i Emilia Kaczmarczykowie
1943r”.
Jak głosi napis, została wzniesiona w
podziękowaniu Matce Bożej za ocalenie od
rozstrzelania. Był maj 1943 r. Do mieszkania
Państwa Kaczmarczyków wpadli Niemcy, schwytali
gospodarza i zaraz wyprowadzili, by rozstrzelać.
Jednak egzekucję wstrzymano, ponieważ jeden z
Niemców zarządził rewizję. Nie znaleziono nic,
wszystkie kwity były w porządku a oskarżenia
okazały się fałszywe. Gospodarza zwolniono.
Emilia i Piotr uznali w tym wydarzeniu
szczególną opiekę Matki Niepokalanej. Z
wdzięczności dla Matki Najświętszej za ocalanie
pożycia Emilja i Piotr Kaczmarczykowie. wznieśli
tę kapliczkę zaraz po owym zdarzeniu czyli w
1943 r.
Figura św. Marka w
Wawrzeńczycach
 |
Najstarsza figura na terenie
parafii Wawrzeńczyce, pochodząca z 1666 roku
(260 cm). Usytuowana przy skrzyżowaniu dróg,
prowadzących na „Brzegi” i „Starą Wieś” w
Wawrzeńczycach. Na podmurówce umieszczono
okrągły słup, zakończony czworobokiem z
płaskorzeźbami, przedstawiającymi następujące
sceny z Męki Pańskiej: „Biczowanie”, „Cierniem
Ukoronowanie”, „Dźwiganie Krzyża” i
„Ukrzyżowanie”.
W starych zapiskach czytamy, że z dawien dawna,
do tej figury, w Dni Krzyżowe, na świętego Marka
szła procesja błagalna z parafialnej świątyni,
aby uprosić Boże błogosławieństwo w urodzajach.
Stąd też, być może, wzięła się nazwa „Figura św.
Marka”
Kapliczka z Pietą (Maria z
martwym Jezusem na kolanach) w Wawrzeńczycach
 |
 |
Jest jedną z bardziej
okazałych kapliczek przydrożnych, w naszej
gminie.
Usytuowana po północnej stronie drogi Kraków –
Sandomierz, koło domu nr 62 Witolda Pilcha w
Wawrzeńczycach . Drewniana o wymiarach 210 x
220cm. Wejście od drogi po betonowym chodniku z
drewnianą balustradą po obu stronach. Drzwi
wejściowe oszklone, drzewo rzeźbione, dach kryty
dachówką ceramiczną. Po bokach dwie kolumny, a
na nich figurki: Pana Jezusa Zmartwychwstałego i
św. Piotra. Wewnątrz ołtarz i Pieta w
obramowaniu na tle krzyża 79 x 55cm.
Pod Pietą znajdowała się drewniana rzeźba Pana
Jezusa w grobie (skradziona w 1973 roku wraz z
dwoma aniołkami). Policja jej nie odnalazła . W
przedniej części ołtarza, na drewnianej desce,
wymalowano upadek Pana Jezusa. Podłoga z desek i
oświetlenie elektryczne. Fundator- Kryspin Pilch
1868 r. Odnowiona w 1906 roku również dzięki
staraniom mieszkańców „Kolonii” Wawrzeńczyce w
1988 roku.
Figura Matki Bożej z
Dzieciątkiem w Złotnikach
 |
Usytuowana po zachodniej
stronie drogi asfaltowej w kierunku żwirowni,
przy budynku OSP w Złotnikach. Wzniesiona w
1816r. z fundacji Jana i Ewy Srzednickich -
właścicieli dworu. Kamienna, na czterech
stopniach, na planie kwadratu, czworoboczny
postument z cokołem i wydatnym gzymsem, ujęty po
bokach niewydatnymi esownicowymi wolutami. Na
postumencie od frontu płycina o wyciętych
narożnikach z napisem: „Jan y Ewa Srzedniccy
Possesorowie Złotnik Czynią Ofiarę Naydroszey
Królowy Nieba i ziemi dnia 16 wrzes. 1816”. Na
postumencie pełnoplastyczna postać Matki Boskiej
z Dzieciątkiem, stojąca na globie ziemskim z
półksiężycem. Osłonięta zadaszeniem blaszanym z
1975r., wygiętym półkoliście, wspartym na
czterech prętach. Figura ogrodzona siatką,
osadzoną na metalowych słupkach.
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
| Krzyż
przydrożny w Pobiedniku Wielkim |
Figura
Matki Boskiej w Złotnikach |
Figura Najświętszej Marii Panny
Niepokalanie Poczętej w Pobiedniku Małym |
Kapliczka Serca Pana Jezusa w Igołomi |
Figura Matki Bożej Niepokalanego
Poczęcia w Zofipolu |
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
Kapliczka szafkowa Matki Boskiej
Tuchowskiej z Dzieciątkiem w Koźlicy |
Krzyż w wizerunkiem Chrystusa
Ukrzyżowanego w Pobiedniku Małym |
Kapliczka Najświętszego Serca Pana
Jezusa w Igołomi |
Figura - pomnik uwłaszczenia chłopów w
Rudnie Górnym |
Krzyż kamienny w Rudnie Górnym |
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
Figura Najświętszej Panny Marii
Niepokalanie Poczętej w Dobrano wicach |
Krzyż - figura uwłaszczenia chłopów |
Figura Najświętszej Panny Marii w
Złotnikach |
Kapliczka szafkowa Matki Bożej z
Dzieciątkiem w Koźlicy |
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
Krzyż przydrożny w Dobranowicach |
Kapliczka
szafkowa Najświętszej Panny Marii Niepokalanie
Poczętej w Rudnie Górnym |
Kapliczka szafkowa Matki Bożej
Różańcowej w Odwiślu |
Krzyż z wizerunkiem Ukrzyżowanego
Chrystusa w Dobranowicach |
Krzyż z wizerunkiem Ukrzyżowanego
Chrystusa w Dobranowicach |
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
Figura św. Barbary w Wawrzeńczycach |
Figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem w
Złotnikach |
Figura kamienna Najświętszej Marii
Panny Niepokalanie Poczętej w Stręgoborzycach |
Figura Najświętszej Panny Marii
Niepokalanie Poczętej w Rudnie Górnym |
Figura Najświętszej Panny Marii
Niepokalanie Poczętej w Wawrzeńczycach |
|
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
Figura św. Marka w Wawrzeńczycach |
Kaplica z Pietą (Maria z martwym
Jezusem na kolanach) w Wawrzeńczycach |
Figura kamienna Najświętszej Panny
Marii Niepokalanie Poczętej w Żydowie |
Kapliczka Matki Bożej Niepokalanej w
Wawrzeńczycach |
|
 |
|
|
|
|
|
|
Figura Matki Bożej Różańcowej w
Zofipolu |
|
|
|
|
|
|